Tak wiem, nietypowy temat.... Po ostatnim spotkaniu rodzinnym, kiedy spojrzałam, posłuchałam, co się mówi, co się robi itd. Znów zapaliła mi się w głowie lampka. Mianowicie...
Jak to ludzie umieją nawzajem obrzucać się błotem ._. Często za plecami -,- (tchórze). Jak to możliwe, że osoby spokrewnione mogą się tak nienawidzić? >..< Nie wyobrażam sobie, nie odzywać się do mamy lub taty. A niektórzy potrafią O_O (nie ogarniam takich ludzi). Bardzo rzadko zastanawiamy się, jak by to było, gdybyśmy nie mieli rodziców. Wkurzamy się na nich, nie jednokrotnie wyklinamy, ale nie myślimy o tym, że są tylko dla nas i kiedyś ich zabraknie. Może ktoś się ze mną nie zgodzić, bo każdy rodzic jest inny, żaden jednak nie jest idealny.
Jeżeli chodzi o znajomych: Zauważyłam, że niektórzy z nich, gdy tylko jakaś osoba wyjdzie zaczynają gadać na innych -,-" Miłe.... Ale przez "gadać", mam na myśli "obgadywać", "mówić niemiłe rzeczy". Najgorszy moment - gdy zorientowałam się, że to zaraźliwe i sama zaczęłam ludzi obgadywać O.O Mówię pozytywy, ale to przecież i tak obgadywanie >.< (Czas się zmienić ;/)
Skąd w ludziach, aż tyle nienawiści? ;C W takich chwilach mam ochotę, albo schować się w pokoju, albo wyjść na ulicę i przytulać wszystkich ludzi, jakich spotkam ._. Nawet tych których nie lubię! Oczywiście zaraz by były krzyki "Co ty dziecko robisz?! x-o", "Nienormalna jesteś?!" itp,itd.... Nie ma to jak mili ludzi, miłe gesty.... Których nie ma ;* Rozumiem, też nie chcę być sztucznie miła, ale może by tak coś z siebie wykrzesać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz